Wolna strona nie wysyła Ci rachunku. Nikt nie dzwoni z reklamacją, że czekał cztery sekundy na ofertę. Klient po prostu wraca do wyników wyszukiwania i klika w kolejny link, a Ty nawet nie wiesz, że był. Przez to problem potrafi latami umykać uwadze, choć kosztuje Cię co miesiąc.
Opiszę, skąd się bierze wolna strona, jak sprawdzić swoją samemu w pięć minut i co da się naprawić szybko, a co wymaga przebudowy.
Ile kosztuje wolna strona
Wolna strona kosztuje Cię w trzech miejscach.
Wizyty, które się nie odbyły. Część osób rezygnuje, zanim strona się wczyta, szczególnie na telefonie i na słabszym łączu. W statystykach często nawet ich nie zobaczysz, bo wyszły, zanim narzędzie do pomiaru ruchu zdążyło je policzyć.
Widoczność w Google. Google mierzy, jak szybko strony działają u prawdziwych użytkowników, i bierze to pod uwagę przy ustalaniu kolejności wyników. To jeden z wielu czynników, a nie najważniejszy, ale przy dwóch podobnych stronach szybsza ma przewagę.
Porzucone formularze i koszyki. Jeśli przycisk reaguje z opóźnieniem albo formularz przeskakuje w trakcie wpisywania, ludzie odpuszczają w połowie. To najdroższe straty, bo dotyczą osób, które już chciały coś od Ciebie kupić.
Ile to w złotówkach, policzysz najlepiej na własnych liczbach. Przykład orientacyjny: strona ma 1 000 wizyt miesięcznie i co pięćdziesiąta osoba wysyła zapytanie, czyli 20 zapytań. Jeśli przez wolne wczytywanie odpada choćby co dziesiąta osoba (to założenie do przykładu, nie wynik badań), tracisz około 2 zapytań miesięcznie, ponad 20 rocznie. Pomnóż to przez średnią wartość klienta i masz rząd wielkości.
Najczęstsze przyczyny
Ciężkie obrazy
Zdjęcie prosto z aparatu albo z banku zdjęć potrafi ważyć więcej niż cała reszta strony. Przeglądarka pobiera je w pełnym rozmiarze, nawet jeśli wyświetla je jako mały kafelek na ekranie telefonu.
Za dużo skryptów marketingowych
Analityka, piksele reklamowe, czat, mapa ciepła, narzędzie do testów, widżet z opiniami. Każdy z osobna jest mały, ale razem potrafią mocno spowolnić stronę. Do tego często zostają po kampaniach, które skończyły się dawno temu.
Wolny hosting
Najtańszy serwer dzielony z setkami innych stron odpowiada wolno, zanim w ogóle zacznie wysyłać treść. Żadna optymalizacja obrazów tego nie nadrobi.
Fonty z zewnętrznych serwerów
Krój pisma pobierany z cudzego serwera to dodatkowe połączenie, na które przeglądarka musi poczekać, zanim pokaże tekst. Przy okazji przekazujesz zewnętrznej firmie adresy IP swoich odwiedzających, co budzi pytania o RODO.
Wtyczki i gotowe motywy
Gotowe systemy do stron kuszą wtyczką do wszystkiego. Każda dokłada swój kod, często ładowany na każdej podstronie, także tam, gdzie do niczego nie służy. Motywy z kreatorem „przeciągnij i upuść” bywają pod tym względem najcięższe.
Jak to sprawdzić samemu w 5 minut
Otwórz PageSpeed Insights, darmowe narzędzie Google, wklej adres swojej strony i uruchom test.
- Patrz na wynik dla telefonu. Domyślnie narzędzie pokazuje wersję mobilną i tak zostaw. Większość ruchu przychodzi zwykle z telefonów, a na nich problemy widać najmocniej.
- Zacznij od górnej części raportu. To dane od prawdziwych użytkowników z ostatnich tygodni. Pojawiają się tylko wtedy, gdy strona ma wystarczająco dużo ruchu. Jeśli są, to one mówią najwięcej i to na nie patrzy Google.
- Sprawdź trzy wskaźniki. Pierwszy mówi, jak szybko pojawia się główna treść strony. Drugi, jak szybko strona reaguje na kliknięcie. Trzeci, czy elementy nie przeskakują podczas wczytywania. Zielony kolor oznacza w porządku, pomarańczowy do poprawy, czerwony problem.
- Wynik od 0 do 100 traktuj jako wskazówkę. Pochodzi z jednego testu w warunkach laboratoryjnych i potrafi się wahać między uruchomieniami. Pokazuje ogólny kierunek, ale jedna liczba niczego nie przesądza.
- Przejrzyj podpowiedzi na dole. Narzędzie wymienia, co spowalnia stronę. Zacznij od pozycji, przy których szacuje największą oszczędność czasu. Często od razu widać tam ciężkie obrazy albo zewnętrzne skrypty.
Przy okazji możesz sprawdzić w ten sposób stronę, którą właśnie czytasz. Fonty trzyma u siebie, a skryptów ma tyle, ile naprawdę potrzeba.
Co da się naprawić szybko, a co wymaga przebudowy
| Problem | Szybka poprawka | Kiedy potrzebna przebudowa |
|---|---|---|
| Ciężkie obrazy | zmniejszenie i nowoczesne formaty, wczytywanie dopiero przy przewijaniu | rzadko, zwykle wystarczy porządek |
| Skrypty marketingowe | przegląd z marketingiem i usunięcie tego, czego nikt nie używa | gdy narzędzia są wpięte na sztywno w szablon |
| Hosting | przeniesienie na szybszy serwer albo dodanie pamięci podręcznej | gdy strona generuje każdą podstronę od nowa przy każdej wizycie |
| Fonty z zewnątrz | przeniesienie plików krojów na własny serwer | praktycznie nigdy |
| Wtyczki i motyw | wyłączenie zbędnych wtyczek | gdy ciężar siedzi w samym motywie albo kreatorze |
| Aplikacja ładuje wszystko naraz | niewiele da się zrobić z zewnątrz | dzielenie kodu na części ładowane wtedy, gdy są potrzebne |
Pierwsze cztery wiersze to zwykle praca na kilka dni i to one dają najwięcej najmniejszym kosztem. Dwa ostatnie wymagają już zmian w samym kodzie.
Z ostatnim wierszem miałem do czynienia przy platformie smart-home Sinum. Aplikacja rosła latami i z każdą funkcją wczytywała się dłużej. Pomogło dopiero uporządkowanie projektu od środka, a potem praca nad samą szybkością. Efekt: −70% czasu wczytywania.
Od czego zacząć
Zrób test z PageSpeed Insights i zapisz wynik. Potem przejrzyj listę skryptów i wtyczek: przy każdej zapytaj, kto z niej korzysta i do czego. Na koniec sprawdź kilka największych zdjęć na stronie głównej. Już te trzy kroki często pokazują, gdzie leży problem.
Jeśli wynik jest czerwony, a lista podpowiedzi nic Ci nie mówi, tym zajmuję się na co dzień w ramach usługi SEO i wydajności: mierzę, poprawiam w kodzie i mierzę jeszcze raz.
Chcesz wiedzieć, co spowalnia Twoją stronę? Podeślij adres, a na bezpłatnej rozmowie pokażę Ci 2–3 największe hamulce i powiem, które z nich zdejmiesz szybko, a które wymagają większej pracy.
